Relacja: Chile z Air France w klasie Premium!

Relacja: Chile z Air France w klasie Premium!

Tym razem opowiem o mojej podróży do Chile, którą spędziłem na pokładzie samolotów linii Air France. Mój plan podróży to lot z Budapesztu do Paryża a następnie do Santiago de Chile.


Dlaczego z Budapesztu skoro mieszkam w Polsce? Tajemnicą poliszynela jest to, że wszystko jak zwykle rozbija się o cenę… Wiosną w Air France pojawiła się bardzo dobra cena na lot w klasie Premium, jednak właśnie z wylotem z Budapesztu. Dojazd pociągiem z południa Polski nie stanowi większego problemu (z czego skorzystałem), podobnie jak doloty tanimi liniami z Warszawy (czy Modlina),  więc zdecydowałem się na zakup biletu w ciągu kilku minut.

Lotnisko w Budapeszcie jest jednym z bardziej przyjaznych pasażerowi. Szybka kontrola bezpieczeństwa, przestronny terminal, darmowe wifi, gniazdka do podładowania sprzętu, widok z terminala na płytę gdzie można obserwować starty i lądowania – takie detale sprawiają, że oczekiwanie na samolot jest o wiele przyjemniejsze. Nie bez znaczenia jest architektura, przestronność i jakość wykonania nowego terminala.







Airbus A319, którym polecę z Budapesztu do Paryża.


Na lotach krótkodystansowych linii Air France kabina jest podzielona na 2 części: ekonomiczną oraz Premium. W tej drugiej ulokowani są pasażerowie z biletem klasy Pierwszej, Biznes oraz Premium Economy. Jedyna różnica między pasażerami klasy Biznes, Pierwszej oraz Premium jest taka, że ci pierwsi i drudzy mają środkowe siedzenie wolne (w przypadku maszyn z konfiguracją siedzeń 3+3), we flocie francuskich linii nie brakuje samolotów operujących na regionalnych trasach z układem chociażby 2+2.
 


Posiłek podawany podczas dwugodzinnego europejskiego lotu w nieco wyższej, niż ekonomiczna klasie, jest w miarę obfity. Jedzenie jest smaczne, a to, co moim zdaniem wyróżnia catering Air France od innych linii, jest… pieczywo. Na większości lotów jest to francuska ciabatta, która jest przepyszna i znacząco różni się od sztucznych przysłowiowych w podniebnej nomenklaturze „buł”, znanych z pokładów innych linii, nierzadko uznawanych za niezłe czy bardzo dobre.
 


Standardem na pokładach francuskich linii jest szampan, zamawiany praktycznie przez wszystkich pasażerów podróżujących w tej samej klasie, co ja.
 


 

Po wylądowaniu na paryskim lotnisku Charles de Gaulle muszę przejść z terminala 2F do 2E. Lotnisko jest bardzo dobrze oznaczone, jednak odległości są spore. Najpierw mam do pokonania spory kawałek pieszo, później jadę kolejką, która non-stop kursuje między terminalami.
 




Terminal 2E to mój ulubiony na lotnisku CDG (samo lotnisko również należy moim zdaniem to bardzo przyjaznych). Panują tu niespotykane na innych wielkich europejskich lotniskach cisza i spokój. Pasażerowie oczekujący na samolot mogą zagrać na Play Station, zrelaksować się na kanapach, zagrać na pianinie oraz… położyć się w kąciku do luminoterapii w przypadku kiepskiego nastroju. Spora część powierzchni terminala wyłożona jest dywanowymi wykładzinami, dodającymi przytulności portowi (rozwiązanie powszechnie stosowane na amerykańskich lotniskach).
 






Jednak najlepszym miejscem dla pasjonata samolotów jest sam koniec terminala i umieszczone tam szezlongi z widokiem na drogi kołowania. Można leżeć godzinami i wpatrywać się w przemykające obok maszyny, a co istotne, miejsc na reklasacyjne oczekiwanie na rejs naprawdę nie brakuje.
 


Nadchodzi czas boardingu. Boeing 777-200 (reg. F-GSPM), którym polecę, jest właśnie załadowywany cateringiem oraz ładunkiem cargo.
 




Z priorytetowego wejścia na pokład „Sky Priority” mogą skorzystać pasażerowie ze srebrnymi/złotymi kartami programu lojalnościowego oraz ci podróżujący wyższymi od ekonomicznej klasami podróży. Sama usługa SkyPriority działa również przy check-in, kontroli paszportowej oraz na przejściach security – wszędzie tam możemy przechodzić osobną kolejką. Rozwiązanie powszechne również w przypadku innych przewoźników, jednak warto o nim przypomnieć.
 





Fotel 11A, w którym zasiądę na najbliższe 14 godzin lotu. Odchyla się on bardziej niż standardowe fotele klasy ekonomiczniej, jest również wyciągany podnóżek, który sprawi, że podciągając nieco nogi możemy się wyspać całkowicie na leżąco. Miejsca na nogi jest całkiem sporo a ekran przed nami sporej wielkości. Jestem bardzo szczęśliwy lecąc w klasie Premium na tak długim locie - o ile na krótszych 7-8 godzinnych rejsach dalekodystansowych czas spędzony na wysokości przelotowej nie daje się aż tak we znaki, o tyle w przypadku kilkunastu godzin bez wygodnego snu nie jest już aż tak wesoło. Samolot jest wypełniony w 100%, tym bardziej ewentualna podróż w ekonomicznej klasie bez szans na wolny fotel obok to nieciekawa perspektywa.


Układ foteli w klasie Premium to 2 + 4 + 2.


W przypadku lotów długodystansowych, catering oferowany przez linię nie odbiega zbytnio od tego w klasie ekonomicznej. Do wyboru mam kurczaka w sosie musztardowym oraz pełnoziarniste risotto z parmezanem. Wybór pada na risotto, które okazało się wyśmienite.


 


Po posiłku zapadam w głęboki sen i budzę się dopiero gdzieś nad Brazylią. O pomocnym w tej kwestii fotelu wspomniałem już wyżej.
 


Na godzinę przed lądowaniem załoga serwuje śniadanie. Lądowanie na lotnisku im. komandora Arturo Benitez’a przebiega spokojnie, gładko, wręcz "podręcznikowo". Jest godzina 7 rano czasu lokalnego i lotnisko spowija delikatna mgła (lub też smog, którego w Santiago nie brakuje).
 


Lot powrotny odbywa się popołudniem, takim samym samolotem co wcześniej, a więc (moimi ulubionymi) „kosami” bądź przez innych nazywanym "siekierkami",  czyli B777 (reg. F-GSPF).
 




Przy starcie można podziwiać całe miasto; w oddali widać ośnieżone andyjskie szczyty.
 




Lecąc w klasie Premium, otrzymamy od załogi tzw. amenity kit: kosmetyczkę z przyborami toaletowymi, skarpetkami, zasłonką na oczy i zatyczkami (stoperami) do uszu.
 


Krótko po osiągnięciu wysokości przelotowej załoga rozdaje przekąski i napoje. Wybieram oczywiście szampana, tym razem niestety w plastikowym kubeczku.
 


Podniebny szef kuchni serwuje dziś pierś z kurczaka z brokułami bądź ravioli w sosie szpinakowym. Wybieram to drugie. Danie okazuje się ponownie tym pierwszego sortu, jednak zdaję sobie sprawę, że posiłki serwowane w samolotach nie należą do najzdrowszych, są nafaszerowane konserwantami i ulepszaczami oraz że "rozczulanie" się nad nimi może popadać w śmieszność zwłaszcza, gdy porównuje się je do tych serwowanych w najlepszych restauracjach. Jednak z braku laku i tego, że w ocenach dań pokładowych odnosimy się do konkurencji tego samego "segmentu", zachwyt rodzi się z porównania z innymi "cudami" odlotowej kuchni.

Na każdym locie Air France w zestawie znajdziemy również mini-serek camembert, jako kolejny po szampanie francuski akcent.
 


System rozrywki pokładowej jest bogaty w najnowsze filmy, seriale, muzykę i gry. Jednak zawsze moim ulubionym „programem” w samolocie są mapki z trasą przelotu, które pokazują gdzie znajduje się samolot oraz zawierają dane lotu: wysokość na jakiej się znajdujemy, prędkość, temperaturę, siła wiatru.
 






Przed lądowaniem oczywiście śniadanie (jednak nie na ciepło).
 


Lądujemy. Po wyłączeniu silników szefowa pokładu ogłasza, że zakończony właśnie rejs był ostatnim zawodowym lotem kapitana, gdyż odchodzi on na emeryturę. W imieniu załogi życzy mu wszystkiego dobrego i dziękuje za lata pracy w Air France. Na pokładzie rozlegają się gromkie brawa - bardzo miły akcent.

Znowu zmieniam terminal i po ok. 30min oczekiwania lecę do Budapesztu. Tym razem na pokładzie Airbusa A320. Za oknem piękne chmury i krajobrazy.





Do jedzenia bardzo smaczne gnocchi z kuskusem, warzywami i sałatką.
 

 

Podsumowując: serwis Air France w klasie Premium należy do bardzo przyzwoitych. W cenie otrzymujemy usługę SkyPriority, dobrej jakości catering, na locie długodystansowym szeroki fotel ze sporą ilością miejsca na nogi. Jeśli zbieramy mile, to w programie Flying Blue (lub innym z sojuszu SkyTeam) za przelot otrzymamy bardzo dużo punktów. Przykładowo, w programie Air France otrzymałem za wszystkie 4 loty ponad 20.000 mil. Za 15.000 można już mieć prawie darmowy (bo musimy opłacić kilkanaście euro podatków) lot z przesiadką po Europie.

Była to moja druga dalekodystansowa podróż na pokładzie Air France i mogę z całą stanowczością stwierdzić, że linia wyróżnia się in plus w porównaniu do British Airways, linii amerykańskich oraz nawet Qatar Airways, które tak nierzadko jest zawsze chwalone. W mojej ocenie przewoźnik ten nie do końca potrafi się sprzedać ze swoją ofertą, choć pogląd ten może być podyktowany spojrzeniem "z Polski". Z drugiej strony w końcu pełne samoloty na dalekich trasach Air France - zwłaszcza do Ameryki Południowej jednocześnie przeczą tej tezie. Pozwolę sobie przytoczyć także opinię znajomego, podróżującego przed rokiem francuskimi liniami do Brazylii - w jego rankingu Air France zajmuje także pierwszą pozycję w przypadku lotów długodystansowych.


Boeing 777-200 linii Air France skonfigurowany jest w czterech klasach podróży. Klasa pierwsza liczy raptem 4 miejsca, jednak ta biznesowa już blisko 50. Premium economy to 24 miejsca, a ekonomiczna ponad 170. Linie air France na trasie z Paryża do Santiago de Chile oferują 7 rejsów w tygodniu, po 1 każdego dnia. I z moich informacji wynika, że wyładowane "po sufit" samoloty (tak, jak było na dwóch opisywanych lotach) to niemal codzienność, a nie rzadkość. Potwierdził mi to współpasażer w rejsie powrotnym, który trasę tę pokonuje dwa razy w miesiącu.


Tomasz Kubień

SKOMENTUJ

kod

KOMENTARZE

  • dodano: 06.07.2015

    No tak, emirates to chyba obecnie najlepsze linie.

      • dodano: 31.12.2014

        Bardzo ciekawa relacja ;)

          • captain234
            captain234
            dodano: 06.07.2014

            Jak długo był pan w Santiago de Chile i czy zwiedził pan coś ciekawego?

              • Adi
                Adi
                dodano: 15.09.2013

                Ja powiem tak, zachęcam do skorzystania z lotu na długim dystansie liniami Emirates w klasie Economy ! W szczególności na pokładzie A380. W tej że klasie otrzymujemy o wiele więcej niż oferuje to Air France w klasie Premium. Faktem jest że nie mamy fotela takiego aby sie na nim położyć, ale serwis, i rozrywka na pokładzie jest rewelacyjna, już nie wspomnę o jedzeniu które dostaniemy. Nawet najlepsze restauracje takiego nie serwują. A o klasie biznes, czy pierwszej sie już nie rozpisuje, bo to już sie podróżuje po królewsku.

                  • Maciek
                    Maciek
                    dodano: 15.09.2013

                    Świetna relacja! Tylko pozazdrościć lotu Triple seven ;)