Z pokładu trzech azjatyckich linii!

Z pokładu trzech azjatyckich linii!

Zapraszamy Was na relację z pokładów trzech azjatycki linii - Air Asia, Orient Thai Airlines i Cambodia Angkor Air.


Pierwszym z przewoźników - liniami Air Asia - podróżowaliśmy z Bangkoku (lotnisko Don Muang) do Krabi, niewielkiego miasta (25-30 tys. mieszkańców) na zachodnim wybrzeżu południowej Tajlandii, idealnej bazy wypadowej w ciekawsze miejsca regionu.


Do Krabi lecieliśmy Airbusem A320. Mimo, że Air Asia to niskokosztowy przewoźnik, na lotnisku Don Muang na większości rejsów boarding odbywa się poprzez rękaw. Tak było też i w tym przypadku.



 


Niemal każda możliwa do wykorzystania w celu reklamy powierzchnia - zajęta.



To, wbrew pozorom, nie jest wbudowany w stoliczek tablet, tylko zwykła naklejka z reklamą.



Personel pokładowy to cztery młode, życzliwe i uśmiechnięte - co w Tajlandii jest generalnie normą w każdej dziedzinie - stewardesy.



Pokładowe menu wraz z cennikiem. W samolocie można nabyć nie tylko posiłki i napoje, ale także zabawki, gadżety, czy - już w połowie listopada - upominki świąteczne.






Air Asia to taki jakby azjatycki Ryanair, choć pod względem - nazwijmy to atmosfery na pokładzie i jakości szeroko rozumianego "produktu" - dużo lepszy. Pod względem darmowego serwisu pokładowego jednak identyczny - wszystko jest płatne.



Bardzo wysokiej jakości, bogaty i ciekawy magazyn pokładowy.




Periodyk liczył... 160 stron!





Przyziemienie. Podróż trwała około 75 minut. Lotnisko w Krabi to bardzo niewielki port lotniczy.



Nieduży terminal, choć dosyć nowy i spełniający wszelkie podstawowe lotniskowe standardy.



Może poza jednym - jedyny w terminalu taśmociąg bagażowy się zepsuł (zdarzyć się może najlepszym) i po kilku minutach oczekiwania przy "karuzeli" zakomunikowano, by po walizki udać się... na parking przed terminal.




Lotniskowy autobus. Swój bieg kończy... w biurze podróży organizującym wycieczki wypadowe w turystycznie atrakcyjne miejsca - chociażby na Koh Phi Phi czy Phuket. Na szczęście cennik biura na promy nie miał złodziejskich stawek. Mimo wszystko należy być czujnym.



Kolejną naszą podróż realizowaliśmy na pokładzie linii Orient Thai Airlines z Phuket do Bangkoku (Don Muang).



Port lotniczy Phuket jest już zdecydowanie większy, niż ten w Krabi, choć nieco starszy. To wygodne, funkcjonalne i sprawnie działające lotnisko.




Miejsca zarezerwowane dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej czy dla matek z małymi dziećmi. "Proceder" dosyć rzadko spotykany na innych lotniskach.



Jedna z lotniskowych kawiarni naokoło szczelnie "wytapetowana" banknotami pochodzącymi z całego świata!



Na rejs otrzymaliśmy najmniejsze w historii wszystkich naszych lotów karty pokładowe - niewiele większe od standardowego... paragonu. Dla porównania - zestawienie z tradycyjną kartą pokładową.



W drodze do naszego samolotu spotkaliśmy Boeinga 747 linii Thai. My do Bangkoku podróżowaliśmy Boeingiem 737.



To był dosyć wiekowy, bo ponad 20.letni samolot...



 

...w dwuklasowej konfiguracji. Kilka dwumiejscowych rzędów klasy biznes.



Klasa ekonomiczna wyposażona w telewizory kineskopowe - raczej wyłączone z eksploatacji, bo nie były uruchamiane. Na szczęście.



Samolot wykazywał wiele symptomów swojej leciwości, jednak na pokładzie było bardzo czysto, obicia siedzeń klasy ekonomicznej - choć przypominały te z autokarów PKS lat osiemdziesiątych - były zadbane.



Praktycznie niespotykany dziś obrazek w samolotach, a raczej nie w liniach europejskich (choć wielu przewoźników Starego Kontynentu użytkuje tak stare samoloty).



Personel pokładowy liczył dwie stewardesy i dwóch stewardów.



Serwis pokładowy - darmowy. W ofercie woda, soki, napoje gazowane, kawa i herbata. Oraz skromny poczęstunek. Lot trwał około 70 minut. Samolot był prawie pełen pasażerów. Magazynu pokładowego brak.




Oczekiwanie na bagaż w Bangkoku. Szybko, sprawnie i bez awarii.



Kolejna linia wzięta przez nas "na tapetę" to Cambodia Angkor Air - narodowy, bardzo niewielki, bo liczący tylko 6 samolotów kambodżański przewoźnik lotniczy.


Podróżowaliśmy - na pokładzie ATR72, znanego chociażby z floty polskiego Eurolotu - do Siem Reap w Kambodży, miasta położonego nieopodal olbrzymiego kompleksu świątyń Angkor Wat - uznawanego za ósmy cud świata.



Na tej trasie lata (z Suvarnabhumi, głównego lotniska Bangkoku) dwóch przewoźników - tajska linia Bangkok Air oraz właśnie Cambodia Angkor Air. Loty z lotniska Suvarnabhumi w Bangkoku do Siem Reap odbywają się raz dziennie.


Zakup biletu niestety nie był taki prosty, jakby się mogło wydawać. Linia na swojej stronie internetowej umieściła informację, iż zakup biletu na wylot z Bangkoku jest możliwy tylko poprzez lokalne biuro podróży - sprzedaż internetowa na wyloty z Tajlandii nie była możliwa. Niestety u agentów bilet był trzykrotnie droższy, napisaliśmy więc do przewoźnika - na kilka dni przed lotem - czy w niedalekiej przyszłości nie planuje jednak sprzedaży internetowej na tej trasie. Odpisano nam, że owszem i podano datę dostępu do e-sprzedaży. Dosłownie na 2 dni przed podróżą możliwość taka pojawiła się w systemie i zakupiliśmy bilet za około 2100 THB (około 220 zł).




Lot trwa zaledwie godzinę, jednak catering który otrzymujemy jest bardzo bogaty, jak na tak skromną linię i krótki lot: kanapka, kawałek ciasta, batonik i woda. Wszystko bardzo smaczne.



 

Stewardesy, jak na dziewczyny z tego rejonu Azji przystało, są piękne i niesamowicie uprzejme. Pasażerów witają lekkim ukłonem i dłońmi ułożonymi jak do modlitwy - jest to wyraz szacunku zarówno w Tajlandii, jak i w Kambodży. Personel pokładowy liczył 3 osoby, w tym jeden steward.


Samolot ma 60 miejsc jednak zapełniony jest tylko piętnastoma osobami, w większości to turyści zmierzający do świątyń Angkor.





Z lotniska w Siem Reap do miasta możemy dostać się motorikszą lub taksówką. Koszt - w pierwszym przypadku - to jedynie 2 dolary!



Tomasz Kubień, Łukasz Szudrowicz


Z pokładu - Qatar Airways!

SKOMENTUJ

kod

KOMENTARZE

  • Grześ
    Grześ
    dodano: 27.12.2012

    Qatar to nie to samo co Emirates

      • Gość Aeronews.pl
        Gość Aeronews.pl
        dodano: 27.12.2012

        Qatar to nie to samo co Emirates

          • Gość Aeronews.pl
            Gość Aeronews.pl
            dodano: 27.12.2012

            Była z Qatar Airways

              • Krzysiek
                Krzysiek
                dodano: 26.12.2012

                Po prosze o taką relację linii Emirates